„Wszystko co dobre szybko się kończy”. Potwierdził niedawno to powiedzenie, doskonale nam znany: shipit.ubuntu.com. Na szczęście jego działalność nie kończy się całkowicie. Ale dotychczasowe zasady wysyłania darmowych płyt, uległy znacznym zmianom. Niestety(albo stety), są one do tego stopnia radykalne, że dla osób, które kiedykolwiek skorzystały z usługi, oznacza to nie mniej nie więcej jak: KONIEC DOBREGO. Nie rozwodząc się zanadto napiszę po prostu, że obecnie jedynie nowi użytkownicy mają prawo do jednorazowej wysyłki, wybranej wersji systemu.

Niektórym jest wiecznie mało... :/
W pierwszym momencie jak się o tym dowiedziałem pomyślałem, że jest to duża strata. Ale zaraz przyszło mi na myśl pytanie: czy rzeczywiście jest ona, aż taka wielka? Dość szybko doszedłem do konkluzji, że z mojego punktu widzenia – absolutnie NIE. Głównie dlatego, że komputerami na których standardowo instaluję Ubuntu, są zestawy 64 bitowe. A jak wiadomo ShipIt oferował, jedynie 32 bitowe wersje systemu. Po co więc w ogóle zamawiałem? Cóż „darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby”, dlatego robiłem to z czysto prestiżowych względów ;) Oczywiście nie jest też prawdą, że nie wykorzystywałem wcale owych płyt. Przeciwnie, przydawały mi się one w sytuacjach, gdy szedłem do kogoś szerzyć świetlane idee FLOSS :) a ów ktoś dysponował tylko starszym sprzętem. Najbardziej przydatna była dla mnie(szczególnie ostatnio) płytka z serwerową edycją, którą służyła do stworzenia wirtualnego środowiska(w VirtualBOXie).
Rodzi się pytanie czy musiało do tego dojść? Szczerze??? To było nieuniknione! Osobiście nigdy nie zamówiłem więcej jak 2 płyty(desktop+serwer). Ale widząc jak ludzie się chwalą w internecie, jakie to do nich paczki docierały z ShipIt. To nie dziwię się, że ktoś się opamiętał i postanowił ukrócić ten proceder. Rozumiem wyjątkowe przypadki, ale jeżeli ktoś co pół roku, w standardzie ma zamawianie 100 płyt, to przepraszam bardzo – ale to nie jest normalne! I szczerze mówiąc, jakoś nie przekonują mnie podawane przez takich ludzi argumenty, że robią to „z potrzeby serca”. Guzik prawda! Niektórzy urodzili się sępami i sępami odejdą. Daj im palec, to Ci rękę odrąbią przy samej kostce ;) Zresztą już słychać jak zaczynają wymieniać, ile to mają członków rodziny, którzy jeszcze nigdy nie skorzystali z ShipIt :/
Brak słów! Postępujcie tak dalej a pożegnamy się całkowicie z tą chwalebną koncepcją, którą wprowadziło ShipIt. Dopóki nie było wyraźnego sygnału ze strony Canonical, to luz… Nikt Wam nie bronił tego robić. Ale skoro teraz dali do zrozumienia, że nawet oni nie mogą sobie pozwolić na tak duże koszta, które generuje produkcja i wysyłka płyt. To dlaczego nie uszanować ich decyzji? Czy Wy nie rozumiecie, że postępując w ten sposób, rzucacie kłody pod nogi nie tylko nowym użytkownikom, ale co gorsza Shuttleworthowi i jego ekipie. Obecnie ShipIt ma postać, którą powinien mieć od samego początku! Szerzenie idei oraz otwartość z nastawieniem na nowych członków naszego środowiska. To jest jak najbardziej wskazane podejście do sprawy – i niech tak pozostanie! Lampka ostrzegawcza się zapaliła. Jeżeli ona zgaśnie, to jestem pewien, że odbije się to na popularności dystrybucji. A to z kolei w bolesny sposób odczujemy wszyscy.
·


