Pewnie większość z Was po przeczytaniu tytułu wpisu, pomyślała sobie „po co właściwie poprawiać jakość MIDI?!?”. Dla przeciętnego użytkownika jest to w zasadzie jeden z tych formatów, które śmiało można uznać za wymarłe. A jeżeli nie wymarłe, to przynajmniej nie mające większego znaczenia. Każdy dzisiaj słucha plików wykorzystujących nowoczesne rozwiązania typu ogg, flac czy też mp3. Więc czy jest jakiś sens w zawracaniu sobie głowy tym tematem? Odpowiadam: JEST!
„Karmic Koala is here!” Więc podobnie jak w przypadku wcześniejszych wydań, jak grzyby po deszczu zaczynają pojawiać się poradniki traktujące o tym co dograć do naszego świeżego systemu, aby świecił się on niczym poprzednia dystrybucja. Podobny wpis chodził za mną już od jakiegoś czasu i pierwotnie planowałem napisać tego typu poradnik, na okoliczność wydania Jaunty Jackalopa. Wtedy chciałem to zrobić w sposób zbliżony do tego, jak czynią to inni. Ale nie byłoby w tym za wiele innowacyjności, dlatego duża liczba już dostępnych „pierwszych kroków” sprawiła, że odpuściłem tą koncepcję.

